Otworzyłam oczy. Robert siedział na łózku obok. Światło było przyciemnione, a za oknami zapadał zmrok.
Do dupy.
-Dobrze-wydusiłam i usiadłam poprawiając włosy.
Rozjerzałam sie dookoła.
-Jesteśmy w hotelu-powiedział Lewy i przyjrzał mi się krytycznie.
-Och-wyrwało mi się. Wstałam i ruszyłam w stronę łazienki.
-Nie rób...-zaczął Robert, idąc za mną. Zatrzasnęłam mu drzwi przed nosem-tego...-dodał ciszej, słysząc jak włączam wodę i wymiotuję do kibla.
********************************************************
Wróciliśmy do Londynu. To był mój dom. Polska była przeszłością.
-Jadę na trening-powiedziałam, patrząc w lusterku na Roberta. Wszedł do łazienki i nie wiedział za bardzo co ze sobą zrobić.
-Magda...
Westchnęłam.
-Nie-przerwałam mu i zakręciłam tusz do rzęs.
-Martwię się o ciebie-powiedział cicho. Popatrzyłam na niego i opuściłam głowę. Bałam się, że wybuchnę płaczem, a tego chciałam uniknąć.
Przytulił mnie. Tym razem go nie odepchnęłam. Pozwoliłam by przygarnął mnie do siebie.
-Przepraszam, za ostatnie dni...-wydusiłam, uświadamiając sobie, że cały czas traktowałam go jakby to on próbował mnie zranić.
-Rozumiem wszystko...-powiedział, wyraźnie uspokojony.
********************************************************
-DZIEŃ DOBRY WSZYSTKIM!-rozległo się w szatni. Podniosłam wzrok. Philip stał w drzwiach, z notesem i stoperem.
Chłopaki spojrzeli po sobie.
-Jeszcze tego brakowało, że jakiś asystent będzie nami rządził...-usłyszałam szept Ox, a chłopaki pomrukując przyznali mu rację.
-Cześć, Magda-Philp podszedł do mnie i z uśmiechem przytulił-dalej pakujesz się w kłopoty?-zapytał, poprawiając czapkę z daszkiem na rozczochranej głowie.
-Zależy o jakich kłopotach mówimy-powiedziałam z uśmiechem.
Spojrzałam na Wojtka, który zmierzył mnie zimnym spojrzeniem.
-O co ci chodzi?-szepnęłam, kiedy trener odszedł w stronę Giroud'a.
-Mnie? Nie... nie o nic-powiedział, podnosząc ręce w obronnym geście.
Pokręciłam głową i ruszyłam razem z resztą zespołu na boisko.
*********************************************************
-Widzę, że macie formę-powiedział na zakończenie treningu Philip, zaglądając do swoich notatek.
-Ile będziesz naszym trenerem?-zapytał Ox.
Philip podniósł wzrok.
-Dopóki Wenger nie wyzdrowieje-powiedział-och, no tak zapomniałem wam powiedzieć....
Spojrzał na kawałek papieru, który wygrzebał z notesu.
-Jutro będziecie mieli test....
-Co?
-Taki test...-Philip spojrzał na nas- kurde... zapomniałem wam powiedzieć...
-No fajny, fajny trener-mruknął Szczęsny.
-O co chodzi?-zapytałam zniecierpliwiona.
-To będzie taki test na sprawności i później was przebadają...-zaczął trener, zwracając się w moją stronę
-Ale po co?-zapytał Podlski.
-Nie wiem... to są jakieś nowe normy do tego żeby drużyna mogła zostać zatwierdzona przez....
-Dzięki za info-powiedział wściekły Szczęsny.
-Dobrze, że znalazłeś czas by nas o tym poinformować-warknął Ox.
-Chodzcie do sztani-powiedział Girud. Mijając Philipa, trącił go ramieniem.
*****************************************************
-Dzień dobry państwu-powiedział mężczyzna w czarnym meloniku. Bujne wąsy przypruszone miał siwnizną. Ubrany był w elegancki płaszcz. W ręku trzymał noseser i parasol.
Staliśmy na zbiórce. Przeszedł wzduż przyglądając się nam wnikliwe.
-Przed wami test składający się z kilku zadań-mówił-test trwa trzy dni, po tym czasie zadecydujemy czy wasza drużyna powinna dalej grać czy też jest coś-zatrzymał się przy mnie-co trzeba zmienić lub poprawić...
Odszedł, a ja spojrzałam na Podolskiego.
-Będzie ciężko-szepnął.
***********************************************************
Pierwsze zadnaie polegało na biegu na czas. Wypadłam lepiej od niektórych chłopaków.
Eleganicik wszystko notował jak szalony.
-On mnie wkurwia-powiedziałam do Podolskiego, który tak jak ja udawał że wiąże korki.
-Coś mi się wydaje, że to dopiero początek-powiedział Lukas i wstał-Magda...-odwrócił się do mnie i zaczął mówić szybko-chłopaki są trochę wkurzeni, że trzymasz z tym nowym...
-Philipem?
-...oni... jakby to powiedzieć delikatnie? Nienawidzą go-Podolski złapał mnie za ramiona-uważaj bo mogą cię zostawić w każdej chwili...
-O czym ty mówisz Lukas?-zapytałam trochę zmieszana.
-Chodzi mi o to, że jesteś teraz sama...
-Ale Wojtek?
-Wojtek ustawia wszystkich przeciwko tobie... Już idę-krzyknął w stronę Giroud'a-uważaj ok?
-Dzięki Lukas...-szepnęłam tylko i oniemiała patrzyłam jak odchodzi w stronę reszty-przecież to niemożliwe-szepnęłam do siebie, otrząsając się.
-Panno Magdaleno!-Elegancik wzywał mnie skinieniem ręki.
Podeszłam bliżej. Dostrzegłam wysoką ścianę ustawioną na środku boiska. Była zdecydowanie wyższa odemnie.
-Skok przez ścianę-powiedział egzaminator.
Stanęłam przy drwenianej ścianie.
-Jak ja mam to niby przeskoczyć?-zapytałam zła. Kilku piłakrzy parsknęło śmiechem. Nie dostwałam nawet do szczytu.
-Trzy próby-oznajmił Eleganick zimno.
Spojrzałam w bok na Philipa. Zachcęcał mnie wzrokiem do walki. Odeszłam kilka kroków i rozpędziłam się.
Nic z tego.
Chłopaki śmiali się tak glośno,że nie słyszałam własnych myśli.
Druga próba.
Uwaliłam całym ciałem w deski.
HA HA HA. KURWA HA.
Trzecia próba. Próbowałam z mniejsca podskoczyć. Nic z tego.
-Dziękuję, oblana-powiedział Elegancik, kleśląc w swoim notesiku wielkie X.
-Niech pan zaczeka-powiedział nagle Philip.
Podniosłam wzrok.
-Ona jutro to poprawi...
Odwróciłam się i ruszyłam do szatni.
*******************************************
Zatrzasnęłam drzwi i walnęłam ręką w najbliższą szawkę.
-Kurwa no!!!!
Kopnęłam worek z piłakami, które rozsypały się po całym pomieszczeniu. Zaczęłam wściekle miotać nimi na wszystkie strony i przeklinać.
-Magda!-Philip otworzył drzwi i uchylił się przed nadlatującą piłką,która wypadła na korytarz.
Otarłam łzy wściekłości.
-Czego chcesz? Przeciez ja jutro tego nie poprawię, nie ma mowy... Sam przecież widziałeś! Nie dam rady... rozumiesz?-zapytałam.
Podszedł i przytulił mnie.
-Dasz radę-powiedział cicho-siadaj...
Usiadłam na ławce i spojrzałam na Philipa,który stanął na środku szatni jakby wygłaszał mowę do całego zespołu.
-Nigdy nie wolno się poddawać-powiedział głośno-ty nigdy się nie poddawałaś...
-Właśnie przed chwilą się poddałam...-zaczęłąm cicho, wskazując rozwalone piłki.
Przerwał mi, machnięciem ręki.
-Jesteś najlepsza, jesteś wspaniała a jutro pokażesz temu staremu chujowi na co cię stać!
-Tylko, że ja...-zaczęłam znowu.Machnął ręką by mnie uciszyć.
-Mam plan... Zobaczysz to się uda...
************************************************
-Wróciłam-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania. Rzuciłam torbę treningową obok torby Roberta.
Lewy wyszedł z kuchni. Ręce trzymał w kieszeni.
-Mamy gościa-powiedział. Nie był zadowolony.
Szybko przeszłam przez korytarz i cmoknęłam go w policzek. Weszłam do kuchni.
-Dzień dobry-powiedzia starsza kobieta, ubrana w czerwony kostium.
Podałam jej rękę.
-Dzień dobry... my się chyba nie znamy-powiedziałam lekko zmieszana, patrząc na Roberta.
-Och, moja droga-powiedziała kobieta mamusiowatym tonem-ja cię znam bardzo dobrze! Zasiadam w zarządzie Arsenlau-mówiła podając mi swoją wizytówkę-zajmuję się sprawami związanymi z drużyną i meczami...
Spojrzałam na karteczkę, którą mi podała. Na środku wilelkimi ozodbymi literami widaniło:
-To delikatna sprawa...
-Proszę, niech pani mówi-powiedziałam i nastawiłam wodę na kawę.
-W poprozumieniu z Chelsea doszliśmy do wniosku, że to bardzo niedobrze, że dwóch czołowych napastników mieszka ze sobą...
Kubek, który trzymałam w ręce, z trzaskiem spadł na podlogę.
Gwałtownie się odwróciłam.
-Słucham?
-Proszę się nie denerwować...-kobieta poprawiła czarną teczkę na stole-chodzi nam o to, że bardzo byśmy niechcieli sytuacji, w której jeden klub traci przez drugi.
-Co to zanczy?-zapytałam.
-Nie możecie rozmawiać o technikach gry, planach klubu i tego typu sprawach-Taylor wstała.
-Nie rozmawaimy w domu o pracy-powiedział zimno Robert, przytulają mnie.
-W takim razie, to spotkanie było tylko formalnością-kobieta uśmiechnęła się ciepło i wziełą ze stołu swoją teczkę.
-Do widzenia-powiedziałam kiedy Lewy odprowadzał ją do wyjścia.
-Do zobaczenia, Madziu...
**********************************************************
-To był ciężki dzień-mruknęłam, przytulając sie do Roberta w łóżku.
-Możemy o tym rozmawiać?-zapytał, a ja parsknęłam śmiechem.
-Mamy ten cały test...
-Wojtek mi mówił... Napradę cie olał?
-Tak,ale Philip z nim porozmawiał i...-Robert nagle zesztywniał-no co?-zapytałam podnosząc głowę.
-Philip? To ten twój nowy trener? Wojtek o nim też mi opowiadł...
-Co ci opowidał?
-Nie nic...
-Nie.. no powiedz-podparłam się na łokciach-bardzo mnie ciekawi co wielki Szczęsny miał do powiedzenia na ten temat....
-Śpij już...
*****************************************************
-Witam państwa w kolejnym dniu testów-powiedział Elegancik-panna Magdalena... wydaje mi się, że miała pani poprawiać skok przez ścianę...
-Tak, proszę pana-odpowiedziałąm z uśmiechem.
Zdziwiła go trochę moja postawała.
Przed treningiem rozawiałam z Robertem, który przyszedł ze mną i siedział teraz na widowni.
-W takim razie... proszę-powiedział Elegancik flegmatycznie.
-Philip-powiedziałam, odchodząc kilka kroków do tyłu.
Trener podstawił trzy schodkową drabinkę do ściany i posłał w moim kierunku szeroki uśmiech.
Chłopaki z niedowierzeniem patrzyli jak tanecznym krokiem niby biegnę w stronę ścianki uśmiechając się szeroko. Wbiegłam po trzech schodkach i z łatwością usiadłam na szczycie ściany. Później z gracją przełożyłam nogi i zeskoczyłam.
Po chwili ciszy chłopaki zaczęli głośno klasać i śmiać się razem ze mną.
-A nie mówiłem, że dasz radę?-szepnął mi do ucha Philip.
Uśmiechnęłam się w jego stronę i spojrzałam na Elegancika. Poluzował koszulę przy szyi i grzebał w notatkach.
W końcu podniósł wzrok.
-Zaliczone-szepną i oblał się rumieńcem.
Wybuchła ogólna radość.
************************************************************
-Kochanie, a co ty na to, żebyśmy uciekli?-szepnął mi do ucha Robert. Siedzieliśmy na balkonie w naszej ulubionej restauracji U Marska.
-Gdzie?-zapytałam ze śmiechem i spojrzałam w jego niebieksie oczy.
-Może Hiszpania?
Marc. Nie nie lepiej nie....
-Może Włochy?-Lewy odgarnął kosmyk włosów z mojego czoła.
Balotelli... Odpada...
-Może Francja?-zapytałam z uśmiechem-dostałam dwa bilety na Wielki Bal ogranizowany w Paryżu. Kochanie, zawsze chciałam uczestniczyć w takim balu...
Lewy parsknął śmiechem.
-Niech będzie ten Paryż...
-To kiedy?-zpaytałam opierając się o barierkę i spoglądając w dół.
-Teraz?
Szybko się odwróciłam.
-Wiesz, że to nie odpowiedzialne, tak wyjeżdźać...-zaczęłam ze śmiechem.
-Wiem.
-No to w drogę!-krzyknęłam i złapałam go za rękę.
**********************************************************
W drodze do mieszkania, Robert zadzwonił na lotnisko i za małą sumkę pieniędzy załatwił nam bilety do samolotu.
W mieszkaniu złapaliśmy najpotrzebnijesze rzeczy, reszte mieliśmy kupić na miejcu. Zadzwoniłam do Karoliny.
-Cześć! Nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość-usłyszałam.
-Karolina, tu Magda. Jadę z Robertem-wybuchnęłam śmiechem- do Paryża... Nie będzie nas-spojrzałam na Roberta. Pokazał na palcach 3-nie będzie nas trzy dni... AU REVOIR!-krzyknęłam i się rozłączyłam.
************************************************************
-Ponieważ nie dostałaś odemnie żadnego prezentu na 18...-powiedział Robert, kiedy jechaliśmy z lotniska.
-Dostałam...-przerwałąm mu-przyjechałeś na mój mecz.
W moją 18 wypadł mecz Arsenalu, a później mama Alex'a trafiła do szpitala i nie robiłam żadnej imprezy, ale chłopaki już zastrzeli sobie termin w wakacje.
-Nie przerywaj mi-powiedział Lewy i pocałował mnie w usta-...dlatego teraz mam okazję podarować ci....-podał mi klucz. Był duży i bogato zdobiony.
-Do czego on jest?-zapytałam, dotykając rzeźbionych znaczków.
-Do naszego nowego mieszkania.
-A gdzie jest to nasze nowe mnieszkanie?-zapytałam, podnosząc głowę.
-Tutaj-powiedział Robert i wybuchnął śmiechem na widok mojej zdziwionej miny.
-Mamy mieszkanie w Paryżu?-zapytałam.
-Od dzisiaj tak.
Nie mogłam powstrzymać pisku.
-KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ!-mówiłam i całowałm go mocno. Taksówkarz uśmiechnął się patrząc w wsteczne lusterko.
**********************************************************
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam, ze zdziwieniem kiedy zatrzymaliśmy się przed ekskluzywnym butikiem z ubraniami.
-Za 2 godziny jedziemy na bal, a ty nie masz sukienki-przypomniał mi Lewy. Uśmiech powoli zszedł z mojej twarzy.
-Na co my jeszcze czekamy?-zapytałam i szybko wyszłam z samochodu-no rusz się-ponagliłam go, kiedy wysiadał.
-Spokojnie, coś czuję, że znjdziemy idealną sukienkę dla ciebie-powiedział z uśmiechem i ubrał okulary przeciwłosneczne.
*********************************************************
-Siema, tu Magda. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość po usłyszeniu tego sygnału. PIIIII, żartowałam to tylko ja, jeszcze czekaj...
-Magda, co to znaczy, że jedziecie do Paryża? A co z terni....
-Dziękuję za zostawienie wiadomości.
-Siema, tu Magda. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość po usłyszeniu tego sygnału. PII, żartowałam to tylko ja, jeszcze czekaj...
-Co z treningami? Wywalą cię z dużyny...
-Dziękuję za zostawienie wiadomości.
-Jabana sekaretarka!
-Siema, tu Magda. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość po usłyszeniu tego sygnału. PII, żartowałam to tylko ja, jeszcze czekaj...
-Magda ja nie żatrtuję, Wojtek też jest zły. Mówiła Karoli...
-Dziękuję za zostawienie wiadomości.
**********************************************************
Wszliśmy do pierwszego sklepu i od ręki kupiłam piękną sukienkę, a Robert elegancki garnitur.
-Nie wierzę...-powiedziałam, kiedy zaproponował mi, że zaprowadzi mnie do fryziera i kosmetyczki.
Odwróciłam się i spojrzałam w szybę wystawy sklepu, z którego dopiero co wyszliśmy.
-W co nie możesz uwierzyć?-zapytał Robert i poprawił ciemne okulary na nosie. Wyglądał tak seksownie.
-To wszystko jest takie idealne. Ta sukienka pasuje jak ulał.
-Bo jesteś wspaniałą modelką-powiedział z uśmiechem Lewy- jesteśmy-wskazał szyld fryziera-wejdź, a ja muszę jeszcze coś załatwić.
Cmokął mnie w policzek i odeszedł ulicą.
**********************************************************
Na balu było wspaniale. Wszystko było przygotowane bardzo starannie. Tańce na początku były dość tradycyje, ale później pojawił się młody DJ, który rozruszł towarzystwo.
-Idziemy?-zapytał się Robert, kiedy tylko my zostaliśmy na parkiecie.
-Tutaj?-zapytałam i wyciągnęłam z torebki klucz.
-Tak, tutaj-powiedział z uśmiechem-nasze bagaże już tam są-dodał.
Poprawiłam długą sukienkę i uśmiechnełąm się do niego.
Złapał mnie w pasie, przewiesił przez ramię i ruszył do wyjścia. Kiedy mijaliśmy stoły, złapałam butelkę wina, wywołując tym samym śmiechy starszych pań.
**********************************************************
-I jak ci się podoba?-zapytał Robert, kiedy pchnął ciężkie drzwi na drugim piętrze.
Weszłam do ciemnego mieszkanka i rozjerzałam się dookoła. Był to duży, pusty pokój. Na końcu widziałam białe drzwi. Na środku leżał biały materac, który był jedynym umeblowaniem pokoju.
Jednak był to najwspanialszy i najbardziej magiczny pokój jaki w życiu widziałm. Ściana na przeciw materacu była wielkim oknem, z którego widok rozciągał się na śpiący Paryż i Wieże Eiffla, która w nocy była przepięknie oświetlona.
Robert podszedł do szklanej ściany.
-Chcesz wyjść na taras?-zapytał z uśmiechem.
-Tak!
Przesunął trochę szybę. Już sama nie widziałam co o tym myśleć. To ściana, okno czy drzwi?
Wyszłam za nim na świerze powietrze. Było mi trochę chłodno i przytuliłam się do Roberta zaczarowana wyglądem miasta. Taras był duży i przestrony. W doniczkach stały fioletowe kawiaty, które cudownie pachniały.
-Podoba ci się tu?-zapytał Lewy, całując moją szyję.
-Bardzo-odpowiedziałam szeptem.
Robert odsunął mnie od siebie z uśmiechem i sięgnął do kieszeni w marynarce.
Chce mnie zabić? Wyciąga broń? Żartuje.
Wyciągnął małe, czarne opakowanie. Dostrzegłam, że na wierzchu jest znakeczk Tiffaniego.
-Robert...-zaczęłam niepewnie.
Uklęknął i złapał moją dłoń.
-Magda...-zaczął. Parsknęłam śmiechem-nie utrudniaj-dodał z uśmiechem-Magda, wyjdziesz za mnie?-zapytał, patrząc mi w oczy.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Chciałam się śmiać i płakać.
-Tak-odpowiedziałam i pozwoliłam by wziął mnie na ręce i kilka razy obkręcił dookoła.
-Kocham cię-wyszeptałam i pocałowałam go mocno w usta.
-Ja ciebie też kocham...
Wpadliśmy do mieszkania. Zrozumiałam po co w kompeltnie pustym pokoju był potrzebny materac.
***************************************************************
Obudziły mnie promnienie słońca. Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się.
Przypomniało mi się, że wczoraj...
Nieee, na pewno nieee...
Otworzyłąm oczy i spojrzała na rękę, gdzie widiał przepiękny pierścionek. Dopiero teraz przyjrzałm mu się uważniej i stwierdziłam, że Robert dokładnie widział co lubię. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się wesoło.
-Śpisz?
Znów otworzyłam oczy i dopiero teraz to zobaczyłam. Cały pokój był w kwiatach. Całą podłogę pokrywały kwiaty, które pachniały cudownie. Usiadłam z wrażenia.
Robert szedł delikatnie by nie wywrócić żadnego bukietu z tacą pełną jedzenia.
-To... to...-zaczęłam i jeszcze raz rozejrzałam się dookoła.
-To dla ciebie-powiedział i usiadł na materacu-jesteś głodna?-zapytał z uśmiechem.
-Ja...
Zaburczało mi w brzuchu. Robert wybuchnął śmiechem.
-Jestem...
*************************************************************
Zostaliśmy w Paryżu jeszcze dwa dni. Oczywiście obdzwoniłam wszystkich.
Karolina, Gabrysia i Mucha nie mogły uwierzyć, że się zgodziłam. Wojtek przeprosił mnie za to, że burzył chlopaków przeciwko mnie.
Ox o mało się nie rozpłakał z radości. Podolski pogratulaował mi,ale nie zdążył już nic więcj powiedzieć, bo telefon przejął Giroud, który zapytał się: DLACZEGO MNIE ZDRADZASZ?
Philip usprawideliwił moją nieobecność na ostatnim dniu testów i poprosił, żebym szybko wracała i chwiliła się pierścionkiem. Mama Roberta przyjęła tą wiadomość i się rozłączyła. Milena, siostra Lewego westchnęła i poprosiła nas byśmy to jeszcze przemyśleli.
Reporterzy szybko zorientowali się,że jesteśmy w Paryżu i parwie cały czas ktoś nas śledził. Ciągle do intrnetu trafiały nowe zdjęcia. Kiedy przeglądałam strony plotkarskie (z ciekawości) szybko domyśliłam się, że ja, Robert, Wojtek i Karlina jesteśmy gorącymi tematami na wszystkich portalach. W zagranicznych gazetach rozpisywano się, że jestesmy cudowną parą, cieszącą się życiem i sobą nawzajem. Postawnoiłam zobaczyć co slychać w Polsce i nagle wpadł mi w ręce artykuł: TO ONA ROZBIŁA ZWIĄZEK ANI I ROBERTA.
Kolejny z moim zdjęciem: ZAGRANICZNE MEDIA CHAWLĄ JĄ ZA STRÓJ,ALE CZY NA PEWNO MA WYCZUCIE SAMAKU? Pod każdym 12872365283764 komentarzy hejterów, którzy wyzywali mnie od dziwek i suk.
-Wyłącz to-powiedział Robert, kiedy zobaczył, że mam łzy w oczach.
Nie poruszyłam się, więc zamknął mój laptop.
-Oni nie wiedzą,co przeszłaś-powiedział delkatnie,siadając obok mnie.
-Więc im opowiem-powiedziałam,ocierając łzy-jak będziemy w Polsce udzielę wywiadu na mój temat, mogę nawet wystąpić w jakimś programie śniadaniowym.
-Skoro jesteś gotowa, to możemy spróbować...
*****************************************************
Po cudownym Paryżu, pora była wracać do szarego Londynu. Na lotnisku czekała Karolina, Mucha i Gabrysia, a za nimi Wojtek, Ian i Mateusz-chłopak Gabrysi.
-Ty idziesz z nami-powiedziała Mucha do mnie, kiedy skończyły się zachwycać pierścionkiem.
-Chodź stary-powiedział Wojtek i objął Lewego ramieniem.
-Gdzie idziemy?-zapytałam, kiedy przeciskałyśmy się przez tłum fanów i fotoreporterów.
-Do Marksa będziemy świętować-powiedziała Karolina i wepchnęła mnie do limuzyny stojącej przed drzwiami.
*****************************************************
Jedną z zalet restauracji U Marska była dyskertność. Każdy miał swój boks gdzie zmieść się mogło nawet 10 osób,ale wszystko było zaprojetkowane tak, by zapewnić intymność. Dużo sławnych i modnych osób wybierało ten lokal by uchronić się przed natrętnymi fotoreporterami, a "specjalne" drugie drzwi służyły do opuszczania go niepostrzeżenie.
Z dziewczynami oczywiście wypiłyśmy za dużo. Bałam się że w tym zamieszaniu zgłubię pierścionek.
-Za dużo pijemy-powiedziała Gabrysia i jeszcze raz wzniosła tost za mnie i Roberta.
-Zdecydownie-poparła ją Mucha,dolewając Karolnie.
-To kiedy ślub?-zwróciła się do mnie Karna ze swoim kieliszkem, rozlewając jego zawartość na podłogę.
-Jeszcze nie wiem-wybulotałam. Czułam się jak księżniczka.
Dziewczyny ta odpowiedź usatysfakcjonowała. Jeszcze raz wsniosły tost i wybuchły śmiechem.
*****************************************************
Już na drugi dzień wróciłam na treningi (było ciężko).
Po kilku dniach od imprezy rano obudził mnie telefon.
-Wejdź szybko na fb-rzuciła Karna tylko i się rozłączyła. Robert obok przeciągnął się i otworzył oczy.
-Gdzie mój laptop?-zapytałam.
-Na szawce..
Szybko go włączyłam...
Tak, szybkooooo *zieeeeeeeeew*
I zalogowałam się na mój oficjalny fb.
Założyłam go razem z Wojtkiem i Robertem. Miałam nawet swojego oficjalnego twittera, gdzie zaczęłam dodawać zdjęcia i wpisy. A co najdziwniejsze, ludziom się to podobało!
Mniejsza o większość.
Zaraz po zalogowaniu rzucił mi się w oczy link.
SEX TAŚMA KAROLINY I FLO RIDY WYCIĘKŁA DO SIECI. MŁODA TENISISTKA I RAPER...
-BOŻE! ROBERT PATRZ!!-Robert ocknął się i zajrzał mi przez ramię.
Wybrałam numer Karoliny.
-Ha-ha-halooooo-zawyła mi do słuchawki.
-Eee, Karolina czy wy...?
-NIE, OCZYWIŚCIE, ŻE NIE! On to robi specjalnie, a ta dziewczyna jest podstawiona, od razu widać, że to nie ja!!
-Wojtek wie?-zapytałam delikatnie.
-Wieeeeeee-zawyła-powiedział, że go zabijeeee....
-Nie martw się, coś wymyślimy... Zablokuj na razie te posty, czy coś...
-Próbuje...
-Zadzwoń do jakiegoś infromatyka!
Odrzuciłam telefon i weszłam na komentarze.
Wiele osób mówiło, że wcale się nie dziwi, że coś takiego wyciekło,ale byli to w większości Polacy, reszta była zdania, że to jest podstawiona dziewczyna.
-Musimy coś zrobić-powiedział Robert.
-Wiem-rzuciłam słabo-ale co?
***************************************************
Nie wiem kto dokładnie wpadał na ten pomysł, ale w tamtym momencie wydał się on tak odpowiedni...
Szybko ubraliśmy się i pojechaliśmy do szpitala. Zanleźliźmy drogę do odpowiedniego gabinetu.
-Patrz...-szepnęłam do Roberta, kiedy wspięliśmy się na drugie piętro (oczywiście winda była nieczynna).
Przy stoliku siedział młody chłopak i dziewczyna, czymając zdjęcia dziecka podczas ciąży.
Cicho podeszliśmy bliżej. Obydwoje mieliśmy ciemne okulary żeby nikt nas nie rozpoznał,a ja ubrałam dodatkowo czapkę.
-Mówiłam, żebyś uważał! Ja chce jeszcze skończyć studia!
-Zamknij się, daj mi pomyśleć!
-Nie mamy pieniędzy!-wrzeszczała dziewczyna.
-Teraz-szepnęłam do Roberta, który złapał zdjęcia leżące na stole i schował do kieszeni.
Chłopak i dziewczyna zaczęli się wyzywać, więc szybko zeszliśmy im z drogi.
-Chodź- powiedziałam, rozglądając się dookoła, czy nikt nie widział naszego małego przekrętu.
Weszliśmy do łazienki i dokładnie zamknęliśmy drzwi.
Stanęliśmy przed lustrem.
-Obejmij mnie- powiedziałam i wyjęłam telefon. Podniosłam zdjęcie dziecka i zrobiłam nam zdjęcie.
-Nie... Musisz się bardziej cieszyć-powiedziałam i jeszcze raz się ustawiłam-no wiesz, spodziewamy się dziecka-dodałam. Pasrknęliśmy śmiechem. PSTRYK.
-Wyszło idaelnie-powiedziałam z uśmiechem. Robert spojrzał mi przez ramię. Wyglądaliśmy jakbyśmy rzeczywiście spodziewlaiśmy się dziecka.
-Jesteśmy demonami zła-powiedział, kiedy dodawałam zdjęcie na fb i tt. Nagle pojawiło się 128773240265 powiadomień, lajków, RT...
Zeskoczyłam z szawki, na której siedziałam i ubrałam czapkę.
-Teraz tylko podrzucić im te zdjęcia spowrotem i do domu-powiedziałam.
Mój telefon rozdzwoniłi się w kieszeni. KAROLINA.
Odebrałam.
-Nie jesteś?
-Nie! Masz chwilę czasu, zajmij się sobą-powiedziałam i się rozłączyłam.
PHILIP.
OX. GIROUD. MUCHA. GABRYSIA.
Za każdym razem kilkałam czerwoną słuchawkę.
-Do mnie też dzwonią-powiedział Robert i wyłączył telefon.
-Będzie cięzko...-mruknęłam i wyszłam z łazienki.
Para nadal stałą na korytarzu i kłóciła się w najlepsze. Robert odłożył zdjęcie biednego dziecka i złapał mnie za rękę.
Pod szpitalem stało już kilku paparazzi, którzy natychmiast nas zaatakowali.
-Bez komentarza-odpowiedał Robert na każde pytanie, ciągnąc mnie za sobą.
Zanim wsiadłam do samochodu, posłałam promienny uśmiech w stronę obiektywów.
*********************************************************
-Muszę pogadać z Philipem-powiedziałam Robertowi w samochodzie.
-Zawieźć cię tam?-zapytał, patrząc bokiem jak wyciągam telefon.
-Nie... Dzisiaj już nie wychodzimy z domu...
Włączyłam telefon i natychmiast dostałam 11820741834328 wiadmości z pytaniami. Reszta mówiła o tym,że dany numer chciał sie ze mną skontakotować.
-Halo?
-Phlip, słychaj uważnie, bo nie będę tego powtarzać...
-Oni chcą cię zawiesić w drużynie....
-Musisz mnie teraz wysłuchać-powiedziałam. Streściłam mu co sie stało i dlaczego dodałam to zdjęcie.
-Spróbuję z nimi porozmawiać-westchnął teatralnie-ale ulżyło mi, że to tylko kłamstwo...
-Spróbuj pogadać z panią Taylor-powiedziałam-ona jest spoko.
Po drugiej stronie zapanowła cisza.
-Philip?
-Eee... wiem-powiedział-to moja ciocia.
-Och.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Wszytko ok?-zapytał Lewy parkując przed nasza kamienicą.
-Tak-odpowiedziałam i rozejrzałam się po ciekawych twarzach reporterów czekających na kolejne zdjęcie.
**********************************************************
Pod koniec dnia, wiadomość o tym, że jestem w ciąży była hitem. Karolina znalazła informatyka, który skutecznie zablokował wszystkie linki z rzekomą sex-taśmą. Prawnik już oskarżył Flo Ridę o bardzo, bardzo złe rzeczy.
Siadłam w oknie i patrzyłam na mokry Londyn. Robert zrobił nam ciepłą herbatę.
-Musimy sobie kupić dom-stwierdziłam i spojrzałam na niego.
-Masz rację...
-Widziałam ostatnio taki ładny domek w centrum-powiedziałam i napiłam się łyka.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Robert wstał i otworzył. Po chwili tonęłam w ramionach zapłakanej Karoliny.
-Dzięki, dzięki, dzięki-mówiła szybko-zrobiłiliście to dla mnie...
Złapała Roberta i ściskała chwilę.
-Dobra, już spokojnie-powiedziałam z uśmiechem.
-Ale się wkopałaś Magda-powiedział Giroud-obejrzałam się. Cała drużyna wchodziła do pokoju z uśmiechami.
-No, nie będziesz mogła pić, bo przecież dziecko-powiedział Podolski i z czułością dotknął mojego brzucha.
-Nie dotykaj-rzuciłam ze śmiechem.
-Karolina-zaczął Ox-oglądałem ten twój pornol... słabe...-powiedział i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
************************************************************
Internet opanowała fala miłości do mnie i do Roberta. Na tt powstawały akcje #piłkarskiedziecko lub #Lewandowscy.
-Dobrze, że robiłaś zdjęcie tą ręką na której masz pierścionek-powiedział Robert i pocałował mnie w policzek.
Leżeliśmy na łóżku i przeglądaliśmy nowości.
-Jak udało ci się wytłumaczyć mamie, że nie jestem w ciąży?-zapytałam, uśmiechając się lekko.
Lewy wybuchnął śmiechem.
-Nie udało mi się. Powiedziałem, że nie jesteś i że potem jej wszystko wytłumaczę...
-Wygodnie...
Dostałam SMS'a. "Sędzia przyspieszył rozprawę.Jutro bedzie po wszystkim"-Karolina.
Pokazałam go Robertowi.
-Wytrzymamy-powiedział-prawda kochanie?-zapytał mojego brzucha.
-Tam nic nie ma-wybuchnęłam śmiechem.
**********************************************************
Już po kilku dniach sprawa była rozwiązana. Flo Rida miał zapłacić Karolnie karę za zniesławienie, a także szerzenie erotycznych terści.
-Teraz my-powiedziałam do Roberta, kiedy wyszliśmy z sali sądowej.
-Jak to zrobimy?-zapytał.
-Napiszemy na fb i tt... tak się rozejdzie najszybciej, później złapiemy jakiś reporterów i wszystko opowiemy-mówiłam jak najęta logując się na komórce na fb.
-My też coś dodamy-powiedziała Karolina, wyjmując swój telefon.
-Dzięki za wszystko Madziu-powiedział Wojtek i cmoknął mnie w policzek.
-Już się przyzyczaiłam, że jestem w ciąży-powiedziałam ze śmiechem i kliknęłam "DODAJ". Szybko wylogowałam się i wyłączyłam telefon jak na początku.
Stanęliśmy w holu sądu. Przed drzwiami stał już cały tłum fotoreporterów.
-Do dzieła-powiedziałam i wyszliśmy na schody.
******************************************************
-Karolina...-przez ciebie straciłam kilka lajków-powiedziałam ze śmiechem, patrząc w laptop-ale jestem w stanie ci wybaczyć. ZYSKAŁAM CHYBA JAKIEŚ 14 TYSIĘCY HAHAHAHAH....
-Cwaniara-powiedziała Mucha, zaglądając mi przez ramię.
-Ale jak?-zapytała Gabrysia.
Umówiłyśmy się U Marska na lunch.
-Ja też zyskałam-ucieszyła się Karolina, wchodząc na swój profil.
-Suki są w modzie-powiedziałam i przybiłam z nią piątkę.
********************************************************
WIEM, WIEM, WIEM DŁUGO NIC NIE DODAWAŁAM :C ALE ZA TO JEST MEEEGA DŁUUUGI ROZDZIAŁ <3 ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA <3
P.S. PRZYJMUJĘ GARTULACJĘ Z OKZAJI ZARĘCZYN HAHAHAHAA <3
MÓWIĘ SERIO :D
Zdjęcia: https://www.google.pl/
http://www.tumblr.com
http://stylowi.pl/
-Jadę na trening-powiedziałam, patrząc w lusterku na Roberta. Wszedł do łazienki i nie wiedział za bardzo co ze sobą zrobić.
-Magda...
Westchnęłam.
-Nie-przerwałam mu i zakręciłam tusz do rzęs.
-Martwię się o ciebie-powiedział cicho. Popatrzyłam na niego i opuściłam głowę. Bałam się, że wybuchnę płaczem, a tego chciałam uniknąć.
Przytulił mnie. Tym razem go nie odepchnęłam. Pozwoliłam by przygarnął mnie do siebie.
-Przepraszam, za ostatnie dni...-wydusiłam, uświadamiając sobie, że cały czas traktowałam go jakby to on próbował mnie zranić.
-Rozumiem wszystko...-powiedział, wyraźnie uspokojony.
********************************************************
-DZIEŃ DOBRY WSZYSTKIM!-rozległo się w szatni. Podniosłam wzrok. Philip stał w drzwiach, z notesem i stoperem.
Chłopaki spojrzeli po sobie.
-Jeszcze tego brakowało, że jakiś asystent będzie nami rządził...-usłyszałam szept Ox, a chłopaki pomrukując przyznali mu rację.
-Cześć, Magda-Philp podszedł do mnie i z uśmiechem przytulił-dalej pakujesz się w kłopoty?-zapytał, poprawiając czapkę z daszkiem na rozczochranej głowie.
-Zależy o jakich kłopotach mówimy-powiedziałam z uśmiechem.
Spojrzałam na Wojtka, który zmierzył mnie zimnym spojrzeniem.
-O co ci chodzi?-szepnęłam, kiedy trener odszedł w stronę Giroud'a.
-Mnie? Nie... nie o nic-powiedział, podnosząc ręce w obronnym geście.
Pokręciłam głową i ruszyłam razem z resztą zespołu na boisko.
*********************************************************
-Widzę, że macie formę-powiedział na zakończenie treningu Philip, zaglądając do swoich notatek.
-Ile będziesz naszym trenerem?-zapytał Ox.
Philip podniósł wzrok.
-Dopóki Wenger nie wyzdrowieje-powiedział-och, no tak zapomniałem wam powiedzieć....
Spojrzał na kawałek papieru, który wygrzebał z notesu.
-Jutro będziecie mieli test....
-Co?
-Taki test...-Philip spojrzał na nas- kurde... zapomniałem wam powiedzieć...
-No fajny, fajny trener-mruknął Szczęsny.
-O co chodzi?-zapytałam zniecierpliwiona.
-To będzie taki test na sprawności i później was przebadają...-zaczął trener, zwracając się w moją stronę
-Ale po co?-zapytał Podlski.
-Nie wiem... to są jakieś nowe normy do tego żeby drużyna mogła zostać zatwierdzona przez....
-Dzięki za info-powiedział wściekły Szczęsny.
-Dobrze, że znalazłeś czas by nas o tym poinformować-warknął Ox.
-Chodzcie do sztani-powiedział Girud. Mijając Philipa, trącił go ramieniem.
*****************************************************
-Dzień dobry państwu-powiedział mężczyzna w czarnym meloniku. Bujne wąsy przypruszone miał siwnizną. Ubrany był w elegancki płaszcz. W ręku trzymał noseser i parasol.
Staliśmy na zbiórce. Przeszedł wzduż przyglądając się nam wnikliwe.
-Przed wami test składający się z kilku zadań-mówił-test trwa trzy dni, po tym czasie zadecydujemy czy wasza drużyna powinna dalej grać czy też jest coś-zatrzymał się przy mnie-co trzeba zmienić lub poprawić...
Odszedł, a ja spojrzałam na Podolskiego.
-Będzie ciężko-szepnął.
***********************************************************
Pierwsze zadnaie polegało na biegu na czas. Wypadłam lepiej od niektórych chłopaków.
Eleganicik wszystko notował jak szalony.
-On mnie wkurwia-powiedziałam do Podolskiego, który tak jak ja udawał że wiąże korki.
-Coś mi się wydaje, że to dopiero początek-powiedział Lukas i wstał-Magda...-odwrócił się do mnie i zaczął mówić szybko-chłopaki są trochę wkurzeni, że trzymasz z tym nowym...
-Philipem?
-...oni... jakby to powiedzieć delikatnie? Nienawidzą go-Podolski złapał mnie za ramiona-uważaj bo mogą cię zostawić w każdej chwili...
-O czym ty mówisz Lukas?-zapytałam trochę zmieszana.
-Chodzi mi o to, że jesteś teraz sama...
-Ale Wojtek?
-Wojtek ustawia wszystkich przeciwko tobie... Już idę-krzyknął w stronę Giroud'a-uważaj ok?
-Dzięki Lukas...-szepnęłam tylko i oniemiała patrzyłam jak odchodzi w stronę reszty-przecież to niemożliwe-szepnęłam do siebie, otrząsając się.
-Panno Magdaleno!-Elegancik wzywał mnie skinieniem ręki.
Podeszłam bliżej. Dostrzegłam wysoką ścianę ustawioną na środku boiska. Była zdecydowanie wyższa odemnie.
-Skok przez ścianę-powiedział egzaminator.
Stanęłam przy drwenianej ścianie.
-Jak ja mam to niby przeskoczyć?-zapytałam zła. Kilku piłakrzy parsknęło śmiechem. Nie dostwałam nawet do szczytu.
-Trzy próby-oznajmił Eleganick zimno.
Spojrzałam w bok na Philipa. Zachcęcał mnie wzrokiem do walki. Odeszłam kilka kroków i rozpędziłam się.
Nic z tego.
Chłopaki śmiali się tak glośno,że nie słyszałam własnych myśli.
Druga próba.
Uwaliłam całym ciałem w deski.
HA HA HA. KURWA HA.
Trzecia próba. Próbowałam z mniejsca podskoczyć. Nic z tego.
-Dziękuję, oblana-powiedział Elegancik, kleśląc w swoim notesiku wielkie X.
-Niech pan zaczeka-powiedział nagle Philip.
Podniosłam wzrok.
-Ona jutro to poprawi...
Odwróciłam się i ruszyłam do szatni.
*******************************************
Zatrzasnęłam drzwi i walnęłam ręką w najbliższą szawkę.
-Kurwa no!!!!
Kopnęłam worek z piłakami, które rozsypały się po całym pomieszczeniu. Zaczęłam wściekle miotać nimi na wszystkie strony i przeklinać.
-Magda!-Philip otworzył drzwi i uchylił się przed nadlatującą piłką,która wypadła na korytarz.
Otarłam łzy wściekłości.
-Czego chcesz? Przeciez ja jutro tego nie poprawię, nie ma mowy... Sam przecież widziałeś! Nie dam rady... rozumiesz?-zapytałam.
Podszedł i przytulił mnie.
-Dasz radę-powiedział cicho-siadaj...
Usiadłam na ławce i spojrzałam na Philipa,który stanął na środku szatni jakby wygłaszał mowę do całego zespołu.
-Nigdy nie wolno się poddawać-powiedział głośno-ty nigdy się nie poddawałaś...
-Właśnie przed chwilą się poddałam...-zaczęłąm cicho, wskazując rozwalone piłki.
Przerwał mi, machnięciem ręki.
-Jesteś najlepsza, jesteś wspaniała a jutro pokażesz temu staremu chujowi na co cię stać!
-Tylko, że ja...-zaczęłam znowu.Machnął ręką by mnie uciszyć.
-Mam plan... Zobaczysz to się uda...
************************************************
-Wróciłam-krzyknęłam, wchodząc do mieszkania. Rzuciłam torbę treningową obok torby Roberta.
Lewy wyszedł z kuchni. Ręce trzymał w kieszeni.
-Mamy gościa-powiedział. Nie był zadowolony.
Szybko przeszłam przez korytarz i cmoknęłam go w policzek. Weszłam do kuchni.
-Dzień dobry-powiedzia starsza kobieta, ubrana w czerwony kostium.
Podałam jej rękę.
-Dzień dobry... my się chyba nie znamy-powiedziałam lekko zmieszana, patrząc na Roberta.
-Och, moja droga-powiedziała kobieta mamusiowatym tonem-ja cię znam bardzo dobrze! Zasiadam w zarządzie Arsenlau-mówiła podając mi swoją wizytówkę-zajmuję się sprawami związanymi z drużyną i meczami...
Spojrzałam na karteczkę, którą mi podała. Na środku wilelkimi ozodbymi literami widaniło:
TAYLOR WINSON.
-Po co pani przyszła?-zapytałam, oddając jej wizytówkę.-To delikatna sprawa...
-Proszę, niech pani mówi-powiedziałam i nastawiłam wodę na kawę.
-W poprozumieniu z Chelsea doszliśmy do wniosku, że to bardzo niedobrze, że dwóch czołowych napastników mieszka ze sobą...
Kubek, który trzymałam w ręce, z trzaskiem spadł na podlogę.
Gwałtownie się odwróciłam.
-Słucham?
-Proszę się nie denerwować...-kobieta poprawiła czarną teczkę na stole-chodzi nam o to, że bardzo byśmy niechcieli sytuacji, w której jeden klub traci przez drugi.
-Co to zanczy?-zapytałam.
-Nie możecie rozmawiać o technikach gry, planach klubu i tego typu sprawach-Taylor wstała.
-Nie rozmawaimy w domu o pracy-powiedział zimno Robert, przytulają mnie.
-W takim razie, to spotkanie było tylko formalnością-kobieta uśmiechnęła się ciepło i wziełą ze stołu swoją teczkę.
-Do widzenia-powiedziałam kiedy Lewy odprowadzał ją do wyjścia.
-Do zobaczenia, Madziu...
**********************************************************
-To był ciężki dzień-mruknęłam, przytulając sie do Roberta w łóżku.
-Możemy o tym rozmawiać?-zapytał, a ja parsknęłam śmiechem.
-Mamy ten cały test...
-Wojtek mi mówił... Napradę cie olał?
-Tak,ale Philip z nim porozmawiał i...-Robert nagle zesztywniał-no co?-zapytałam podnosząc głowę.
-Philip? To ten twój nowy trener? Wojtek o nim też mi opowiadł...
-Co ci opowidał?
-Nie nic...
-Nie.. no powiedz-podparłam się na łokciach-bardzo mnie ciekawi co wielki Szczęsny miał do powiedzenia na ten temat....
-Śpij już...
*****************************************************
-Witam państwa w kolejnym dniu testów-powiedział Elegancik-panna Magdalena... wydaje mi się, że miała pani poprawiać skok przez ścianę...
-Tak, proszę pana-odpowiedziałąm z uśmiechem.
Zdziwiła go trochę moja postawała.
Przed treningiem rozawiałam z Robertem, który przyszedł ze mną i siedział teraz na widowni.
-W takim razie... proszę-powiedział Elegancik flegmatycznie.
-Philip-powiedziałam, odchodząc kilka kroków do tyłu.
Trener podstawił trzy schodkową drabinkę do ściany i posłał w moim kierunku szeroki uśmiech.
Chłopaki z niedowierzeniem patrzyli jak tanecznym krokiem niby biegnę w stronę ścianki uśmiechając się szeroko. Wbiegłam po trzech schodkach i z łatwością usiadłam na szczycie ściany. Później z gracją przełożyłam nogi i zeskoczyłam.
Po chwili ciszy chłopaki zaczęli głośno klasać i śmiać się razem ze mną.
-A nie mówiłem, że dasz radę?-szepnął mi do ucha Philip.
Uśmiechnęłam się w jego stronę i spojrzałam na Elegancika. Poluzował koszulę przy szyi i grzebał w notatkach.
W końcu podniósł wzrok.
-Zaliczone-szepną i oblał się rumieńcem.
Wybuchła ogólna radość.
************************************************************
-Kochanie, a co ty na to, żebyśmy uciekli?-szepnął mi do ucha Robert. Siedzieliśmy na balkonie w naszej ulubionej restauracji U Marska.
-Gdzie?-zapytałam ze śmiechem i spojrzałam w jego niebieksie oczy.
-Może Hiszpania?
Marc. Nie nie lepiej nie....
-Może Włochy?-Lewy odgarnął kosmyk włosów z mojego czoła.
Balotelli... Odpada...
-Może Francja?-zapytałam z uśmiechem-dostałam dwa bilety na Wielki Bal ogranizowany w Paryżu. Kochanie, zawsze chciałam uczestniczyć w takim balu...
Lewy parsknął śmiechem.
-Niech będzie ten Paryż...
-To kiedy?-zpaytałam opierając się o barierkę i spoglądając w dół.
-Teraz?
Szybko się odwróciłam.
-Wiesz, że to nie odpowiedzialne, tak wyjeżdźać...-zaczęłam ze śmiechem.
-Wiem.
-No to w drogę!-krzyknęłam i złapałam go za rękę.
**********************************************************
W drodze do mieszkania, Robert zadzwonił na lotnisko i za małą sumkę pieniędzy załatwił nam bilety do samolotu.
W mieszkaniu złapaliśmy najpotrzebnijesze rzeczy, reszte mieliśmy kupić na miejcu. Zadzwoniłam do Karoliny.
-Cześć! Nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość-usłyszałam.
-Karolina, tu Magda. Jadę z Robertem-wybuchnęłam śmiechem- do Paryża... Nie będzie nas-spojrzałam na Roberta. Pokazał na palcach 3-nie będzie nas trzy dni... AU REVOIR!-krzyknęłam i się rozłączyłam.
************************************************************
-Ponieważ nie dostałaś odemnie żadnego prezentu na 18...-powiedział Robert, kiedy jechaliśmy z lotniska.
-Dostałam...-przerwałąm mu-przyjechałeś na mój mecz.
W moją 18 wypadł mecz Arsenalu, a później mama Alex'a trafiła do szpitala i nie robiłam żadnej imprezy, ale chłopaki już zastrzeli sobie termin w wakacje.
-Nie przerywaj mi-powiedział Lewy i pocałował mnie w usta-...dlatego teraz mam okazję podarować ci....-podał mi klucz. Był duży i bogato zdobiony.
-Do czego on jest?-zapytałam, dotykając rzeźbionych znaczków.
-Do naszego nowego mieszkania.
-A gdzie jest to nasze nowe mnieszkanie?-zapytałam, podnosząc głowę.
-Tutaj-powiedział Robert i wybuchnął śmiechem na widok mojej zdziwionej miny.
-Mamy mieszkanie w Paryżu?-zapytałam.
-Od dzisiaj tak.
Nie mogłam powstrzymać pisku.
-KOCHAM CIĘ, KOCHAM CIĘ!-mówiłam i całowałm go mocno. Taksówkarz uśmiechnął się patrząc w wsteczne lusterko.
**********************************************************
-Gdzie jesteśmy?-zapytałam, ze zdziwieniem kiedy zatrzymaliśmy się przed ekskluzywnym butikiem z ubraniami.
-Za 2 godziny jedziemy na bal, a ty nie masz sukienki-przypomniał mi Lewy. Uśmiech powoli zszedł z mojej twarzy.
-Na co my jeszcze czekamy?-zapytałam i szybko wyszłam z samochodu-no rusz się-ponagliłam go, kiedy wysiadał.
-Spokojnie, coś czuję, że znjdziemy idealną sukienkę dla ciebie-powiedział z uśmiechem i ubrał okulary przeciwłosneczne.
*********************************************************
-Siema, tu Magda. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość po usłyszeniu tego sygnału. PIIIII, żartowałam to tylko ja, jeszcze czekaj...
-Magda, co to znaczy, że jedziecie do Paryża? A co z terni....
-Dziękuję za zostawienie wiadomości.
-Siema, tu Magda. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość po usłyszeniu tego sygnału. PII, żartowałam to tylko ja, jeszcze czekaj...
-Co z treningami? Wywalą cię z dużyny...
-Dziękuję za zostawienie wiadomości.
-Jabana sekaretarka!
-Siema, tu Magda. Niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, zostaw wiadomość po usłyszeniu tego sygnału. PII, żartowałam to tylko ja, jeszcze czekaj...
-Magda ja nie żatrtuję, Wojtek też jest zły. Mówiła Karoli...
-Dziękuję za zostawienie wiadomości.
**********************************************************
Wszliśmy do pierwszego sklepu i od ręki kupiłam piękną sukienkę, a Robert elegancki garnitur.
-Nie wierzę...-powiedziałam, kiedy zaproponował mi, że zaprowadzi mnie do fryziera i kosmetyczki.
Odwróciłam się i spojrzałam w szybę wystawy sklepu, z którego dopiero co wyszliśmy.
-W co nie możesz uwierzyć?-zapytał Robert i poprawił ciemne okulary na nosie. Wyglądał tak seksownie.
-To wszystko jest takie idealne. Ta sukienka pasuje jak ulał.
-Bo jesteś wspaniałą modelką-powiedział z uśmiechem Lewy- jesteśmy-wskazał szyld fryziera-wejdź, a ja muszę jeszcze coś załatwić.
Cmokął mnie w policzek i odeszedł ulicą.
**********************************************************
Na balu było wspaniale. Wszystko było przygotowane bardzo starannie. Tańce na początku były dość tradycyje, ale później pojawił się młody DJ, który rozruszł towarzystwo.
-Idziemy?-zapytał się Robert, kiedy tylko my zostaliśmy na parkiecie.
-Tutaj?-zapytałam i wyciągnęłam z torebki klucz.
-Tak, tutaj-powiedział z uśmiechem-nasze bagaże już tam są-dodał.
Poprawiłam długą sukienkę i uśmiechnełąm się do niego.
Złapał mnie w pasie, przewiesił przez ramię i ruszył do wyjścia. Kiedy mijaliśmy stoły, złapałam butelkę wina, wywołując tym samym śmiechy starszych pań.
**********************************************************
-I jak ci się podoba?-zapytał Robert, kiedy pchnął ciężkie drzwi na drugim piętrze.
Weszłam do ciemnego mieszkanka i rozjerzałam się dookoła. Był to duży, pusty pokój. Na końcu widziałam białe drzwi. Na środku leżał biały materac, który był jedynym umeblowaniem pokoju.
Jednak był to najwspanialszy i najbardziej magiczny pokój jaki w życiu widziałm. Ściana na przeciw materacu była wielkim oknem, z którego widok rozciągał się na śpiący Paryż i Wieże Eiffla, która w nocy była przepięknie oświetlona.
Robert podszedł do szklanej ściany.
-Chcesz wyjść na taras?-zapytał z uśmiechem.
-Tak!
Przesunął trochę szybę. Już sama nie widziałam co o tym myśleć. To ściana, okno czy drzwi?
Wyszłam za nim na świerze powietrze. Było mi trochę chłodno i przytuliłam się do Roberta zaczarowana wyglądem miasta. Taras był duży i przestrony. W doniczkach stały fioletowe kawiaty, które cudownie pachniały.
-Podoba ci się tu?-zapytał Lewy, całując moją szyję.
-Bardzo-odpowiedziałam szeptem.
Robert odsunął mnie od siebie z uśmiechem i sięgnął do kieszeni w marynarce.
Chce mnie zabić? Wyciąga broń? Żartuje.
Wyciągnął małe, czarne opakowanie. Dostrzegłam, że na wierzchu jest znakeczk Tiffaniego.
-Robert...-zaczęłam niepewnie.
Uklęknął i złapał moją dłoń.
-Magda...-zaczął. Parsknęłam śmiechem-nie utrudniaj-dodał z uśmiechem-Magda, wyjdziesz za mnie?-zapytał, patrząc mi w oczy.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Chciałam się śmiać i płakać.
-Tak-odpowiedziałam i pozwoliłam by wziął mnie na ręce i kilka razy obkręcił dookoła.
-Kocham cię-wyszeptałam i pocałowałam go mocno w usta.
-Ja ciebie też kocham...
Wpadliśmy do mieszkania. Zrozumiałam po co w kompeltnie pustym pokoju był potrzebny materac.
***************************************************************
Obudziły mnie promnienie słońca. Otworzyłam oczy i przeciągnęłam się.
Przypomniało mi się, że wczoraj...
Nieee, na pewno nieee...
Otworzyłąm oczy i spojrzała na rękę, gdzie widiał przepiękny pierścionek. Dopiero teraz przyjrzałm mu się uważniej i stwierdziłam, że Robert dokładnie widział co lubię. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się wesoło.
-Śpisz?
Znów otworzyłam oczy i dopiero teraz to zobaczyłam. Cały pokój był w kwiatach. Całą podłogę pokrywały kwiaty, które pachniały cudownie. Usiadłam z wrażenia.
Robert szedł delikatnie by nie wywrócić żadnego bukietu z tacą pełną jedzenia.
-To... to...-zaczęłam i jeszcze raz rozejrzałam się dookoła.
-To dla ciebie-powiedział i usiadł na materacu-jesteś głodna?-zapytał z uśmiechem.
-Ja...
Zaburczało mi w brzuchu. Robert wybuchnął śmiechem.
-Jestem...
*************************************************************
Zostaliśmy w Paryżu jeszcze dwa dni. Oczywiście obdzwoniłam wszystkich.
Karolina, Gabrysia i Mucha nie mogły uwierzyć, że się zgodziłam. Wojtek przeprosił mnie za to, że burzył chlopaków przeciwko mnie.
Ox o mało się nie rozpłakał z radości. Podolski pogratulaował mi,ale nie zdążył już nic więcj powiedzieć, bo telefon przejął Giroud, który zapytał się: DLACZEGO MNIE ZDRADZASZ?
Philip usprawideliwił moją nieobecność na ostatnim dniu testów i poprosił, żebym szybko wracała i chwiliła się pierścionkiem. Mama Roberta przyjęła tą wiadomość i się rozłączyła. Milena, siostra Lewego westchnęła i poprosiła nas byśmy to jeszcze przemyśleli.
Reporterzy szybko zorientowali się,że jesteśmy w Paryżu i parwie cały czas ktoś nas śledził. Ciągle do intrnetu trafiały nowe zdjęcia. Kiedy przeglądałam strony plotkarskie (z ciekawości) szybko domyśliłam się, że ja, Robert, Wojtek i Karlina jesteśmy gorącymi tematami na wszystkich portalach. W zagranicznych gazetach rozpisywano się, że jestesmy cudowną parą, cieszącą się życiem i sobą nawzajem. Postawnoiłam zobaczyć co slychać w Polsce i nagle wpadł mi w ręce artykuł: TO ONA ROZBIŁA ZWIĄZEK ANI I ROBERTA.
Kolejny z moim zdjęciem: ZAGRANICZNE MEDIA CHAWLĄ JĄ ZA STRÓJ,ALE CZY NA PEWNO MA WYCZUCIE SAMAKU? Pod każdym 12872365283764 komentarzy hejterów, którzy wyzywali mnie od dziwek i suk.
-Wyłącz to-powiedział Robert, kiedy zobaczył, że mam łzy w oczach.
Nie poruszyłam się, więc zamknął mój laptop.
-Oni nie wiedzą,co przeszłaś-powiedział delkatnie,siadając obok mnie.
-Więc im opowiem-powiedziałam,ocierając łzy-jak będziemy w Polsce udzielę wywiadu na mój temat, mogę nawet wystąpić w jakimś programie śniadaniowym.
-Skoro jesteś gotowa, to możemy spróbować...
*****************************************************
Po cudownym Paryżu, pora była wracać do szarego Londynu. Na lotnisku czekała Karolina, Mucha i Gabrysia, a za nimi Wojtek, Ian i Mateusz-chłopak Gabrysi.
-Ty idziesz z nami-powiedziała Mucha do mnie, kiedy skończyły się zachwycać pierścionkiem.
-Chodź stary-powiedział Wojtek i objął Lewego ramieniem.
-Gdzie idziemy?-zapytałam, kiedy przeciskałyśmy się przez tłum fanów i fotoreporterów.
-Do Marksa będziemy świętować-powiedziała Karolina i wepchnęła mnie do limuzyny stojącej przed drzwiami.
*****************************************************
Jedną z zalet restauracji U Marska była dyskertność. Każdy miał swój boks gdzie zmieść się mogło nawet 10 osób,ale wszystko było zaprojetkowane tak, by zapewnić intymność. Dużo sławnych i modnych osób wybierało ten lokal by uchronić się przed natrętnymi fotoreporterami, a "specjalne" drugie drzwi służyły do opuszczania go niepostrzeżenie.
Z dziewczynami oczywiście wypiłyśmy za dużo. Bałam się że w tym zamieszaniu zgłubię pierścionek.
-Za dużo pijemy-powiedziała Gabrysia i jeszcze raz wzniosła tost za mnie i Roberta.
-Zdecydownie-poparła ją Mucha,dolewając Karolnie.
-To kiedy ślub?-zwróciła się do mnie Karna ze swoim kieliszkem, rozlewając jego zawartość na podłogę.
-Jeszcze nie wiem-wybulotałam. Czułam się jak księżniczka.
Dziewczyny ta odpowiedź usatysfakcjonowała. Jeszcze raz wsniosły tost i wybuchły śmiechem.
*****************************************************
Już na drugi dzień wróciłam na treningi (było ciężko).
Po kilku dniach od imprezy rano obudził mnie telefon.
-Wejdź szybko na fb-rzuciła Karna tylko i się rozłączyła. Robert obok przeciągnął się i otworzył oczy.
-Gdzie mój laptop?-zapytałam.
-Na szawce..
Szybko go włączyłam...
Tak, szybkooooo *zieeeeeeeeew*
I zalogowałam się na mój oficjalny fb.
Założyłam go razem z Wojtkiem i Robertem. Miałam nawet swojego oficjalnego twittera, gdzie zaczęłam dodawać zdjęcia i wpisy. A co najdziwniejsze, ludziom się to podobało!
Mniejsza o większość.
Zaraz po zalogowaniu rzucił mi się w oczy link.
SEX TAŚMA KAROLINY I FLO RIDY WYCIĘKŁA DO SIECI. MŁODA TENISISTKA I RAPER...
-BOŻE! ROBERT PATRZ!!-Robert ocknął się i zajrzał mi przez ramię.
Wybrałam numer Karoliny.
-Ha-ha-halooooo-zawyła mi do słuchawki.
-Eee, Karolina czy wy...?
-NIE, OCZYWIŚCIE, ŻE NIE! On to robi specjalnie, a ta dziewczyna jest podstawiona, od razu widać, że to nie ja!!
-Wojtek wie?-zapytałam delikatnie.
-Wieeeeeee-zawyła-powiedział, że go zabijeeee....
-Nie martw się, coś wymyślimy... Zablokuj na razie te posty, czy coś...
-Próbuje...
-Zadzwoń do jakiegoś infromatyka!
Odrzuciłam telefon i weszłam na komentarze.
Wiele osób mówiło, że wcale się nie dziwi, że coś takiego wyciekło,ale byli to w większości Polacy, reszta była zdania, że to jest podstawiona dziewczyna.
-Musimy coś zrobić-powiedział Robert.
-Wiem-rzuciłam słabo-ale co?
***************************************************
Nie wiem kto dokładnie wpadał na ten pomysł, ale w tamtym momencie wydał się on tak odpowiedni...
Szybko ubraliśmy się i pojechaliśmy do szpitala. Zanleźliźmy drogę do odpowiedniego gabinetu.
-Patrz...-szepnęłam do Roberta, kiedy wspięliśmy się na drugie piętro (oczywiście winda była nieczynna).
Przy stoliku siedział młody chłopak i dziewczyna, czymając zdjęcia dziecka podczas ciąży.
Cicho podeszliśmy bliżej. Obydwoje mieliśmy ciemne okulary żeby nikt nas nie rozpoznał,a ja ubrałam dodatkowo czapkę.
-Mówiłam, żebyś uważał! Ja chce jeszcze skończyć studia!
-Zamknij się, daj mi pomyśleć!
-Nie mamy pieniędzy!-wrzeszczała dziewczyna.
-Teraz-szepnęłam do Roberta, który złapał zdjęcia leżące na stole i schował do kieszeni.
Chłopak i dziewczyna zaczęli się wyzywać, więc szybko zeszliśmy im z drogi.
-Chodź- powiedziałam, rozglądając się dookoła, czy nikt nie widział naszego małego przekrętu.
Weszliśmy do łazienki i dokładnie zamknęliśmy drzwi.
Stanęliśmy przed lustrem.
-Obejmij mnie- powiedziałam i wyjęłam telefon. Podniosłam zdjęcie dziecka i zrobiłam nam zdjęcie.
-Nie... Musisz się bardziej cieszyć-powiedziałam i jeszcze raz się ustawiłam-no wiesz, spodziewamy się dziecka-dodałam. Pasrknęliśmy śmiechem. PSTRYK.
-Wyszło idaelnie-powiedziałam z uśmiechem. Robert spojrzał mi przez ramię. Wyglądaliśmy jakbyśmy rzeczywiście spodziewlaiśmy się dziecka.
-Jesteśmy demonami zła-powiedział, kiedy dodawałam zdjęcie na fb i tt. Nagle pojawiło się 128773240265 powiadomień, lajków, RT...
Zeskoczyłam z szawki, na której siedziałam i ubrałam czapkę.
-Teraz tylko podrzucić im te zdjęcia spowrotem i do domu-powiedziałam.
Mój telefon rozdzwoniłi się w kieszeni. KAROLINA.
Odebrałam.
-Nie jesteś?
-Nie! Masz chwilę czasu, zajmij się sobą-powiedziałam i się rozłączyłam.
PHILIP.
OX. GIROUD. MUCHA. GABRYSIA.
Za każdym razem kilkałam czerwoną słuchawkę.
-Do mnie też dzwonią-powiedział Robert i wyłączył telefon.
-Będzie cięzko...-mruknęłam i wyszłam z łazienki.
Para nadal stałą na korytarzu i kłóciła się w najlepsze. Robert odłożył zdjęcie biednego dziecka i złapał mnie za rękę.
Pod szpitalem stało już kilku paparazzi, którzy natychmiast nas zaatakowali.
-Bez komentarza-odpowiedał Robert na każde pytanie, ciągnąc mnie za sobą.
Zanim wsiadłam do samochodu, posłałam promienny uśmiech w stronę obiektywów.
*********************************************************
-Muszę pogadać z Philipem-powiedziałam Robertowi w samochodzie.
-Zawieźć cię tam?-zapytał, patrząc bokiem jak wyciągam telefon.
-Nie... Dzisiaj już nie wychodzimy z domu...
Włączyłam telefon i natychmiast dostałam 11820741834328 wiadmości z pytaniami. Reszta mówiła o tym,że dany numer chciał sie ze mną skontakotować.
-Halo?
-Phlip, słychaj uważnie, bo nie będę tego powtarzać...
-Oni chcą cię zawiesić w drużynie....
-Musisz mnie teraz wysłuchać-powiedziałam. Streściłam mu co sie stało i dlaczego dodałam to zdjęcie.
-Spróbuję z nimi porozmawiać-westchnął teatralnie-ale ulżyło mi, że to tylko kłamstwo...
-Spróbuj pogadać z panią Taylor-powiedziałam-ona jest spoko.
Po drugiej stronie zapanowła cisza.
-Philip?
-Eee... wiem-powiedział-to moja ciocia.
-Och.-powiedziałam i się rozłączyłam.
-Wszytko ok?-zapytał Lewy parkując przed nasza kamienicą.
-Tak-odpowiedziałam i rozejrzałam się po ciekawych twarzach reporterów czekających na kolejne zdjęcie.
**********************************************************
Pod koniec dnia, wiadomość o tym, że jestem w ciąży była hitem. Karolina znalazła informatyka, który skutecznie zablokował wszystkie linki z rzekomą sex-taśmą. Prawnik już oskarżył Flo Ridę o bardzo, bardzo złe rzeczy.
Siadłam w oknie i patrzyłam na mokry Londyn. Robert zrobił nam ciepłą herbatę.
-Musimy sobie kupić dom-stwierdziłam i spojrzałam na niego.
-Masz rację...
-Widziałam ostatnio taki ładny domek w centrum-powiedziałam i napiłam się łyka.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. Robert wstał i otworzył. Po chwili tonęłam w ramionach zapłakanej Karoliny.
-Dzięki, dzięki, dzięki-mówiła szybko-zrobiłiliście to dla mnie...
Złapała Roberta i ściskała chwilę.
-Dobra, już spokojnie-powiedziałam z uśmiechem.
-Ale się wkopałaś Magda-powiedział Giroud-obejrzałam się. Cała drużyna wchodziła do pokoju z uśmiechami.
-No, nie będziesz mogła pić, bo przecież dziecko-powiedział Podolski i z czułością dotknął mojego brzucha.
-Nie dotykaj-rzuciłam ze śmiechem.
-Karolina-zaczął Ox-oglądałem ten twój pornol... słabe...-powiedział i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
************************************************************
Internet opanowała fala miłości do mnie i do Roberta. Na tt powstawały akcje #piłkarskiedziecko lub #Lewandowscy.
-Dobrze, że robiłaś zdjęcie tą ręką na której masz pierścionek-powiedział Robert i pocałował mnie w policzek.
Leżeliśmy na łóżku i przeglądaliśmy nowości.
-Jak udało ci się wytłumaczyć mamie, że nie jestem w ciąży?-zapytałam, uśmiechając się lekko.
Lewy wybuchnął śmiechem.
-Nie udało mi się. Powiedziałem, że nie jesteś i że potem jej wszystko wytłumaczę...
-Wygodnie...
Dostałam SMS'a. "Sędzia przyspieszył rozprawę.Jutro bedzie po wszystkim"-Karolina.
Pokazałam go Robertowi.
-Wytrzymamy-powiedział-prawda kochanie?-zapytał mojego brzucha.
-Tam nic nie ma-wybuchnęłam śmiechem.
**********************************************************
Już po kilku dniach sprawa była rozwiązana. Flo Rida miał zapłacić Karolnie karę za zniesławienie, a także szerzenie erotycznych terści.
-Teraz my-powiedziałam do Roberta, kiedy wyszliśmy z sali sądowej.
-Jak to zrobimy?-zapytał.
-Napiszemy na fb i tt... tak się rozejdzie najszybciej, później złapiemy jakiś reporterów i wszystko opowiemy-mówiłam jak najęta logując się na komórce na fb.
-My też coś dodamy-powiedziała Karolina, wyjmując swój telefon.
-Dzięki za wszystko Madziu-powiedział Wojtek i cmoknął mnie w policzek.
-Już się przyzyczaiłam, że jestem w ciąży-powiedziałam ze śmiechem i kliknęłam "DODAJ". Szybko wylogowałam się i wyłączyłam telefon jak na początku.
Stanęliśmy w holu sądu. Przed drzwiami stał już cały tłum fotoreporterów.
-Do dzieła-powiedziałam i wyszliśmy na schody.
******************************************************
-Karolina...-przez ciebie straciłam kilka lajków-powiedziałam ze śmiechem, patrząc w laptop-ale jestem w stanie ci wybaczyć. ZYSKAŁAM CHYBA JAKIEŚ 14 TYSIĘCY HAHAHAHAH....
-Cwaniara-powiedziała Mucha, zaglądając mi przez ramię.
-Ale jak?-zapytała Gabrysia.
Umówiłyśmy się U Marska na lunch.
-Ja też zyskałam-ucieszyła się Karolina, wchodząc na swój profil.
-Suki są w modzie-powiedziałam i przybiłam z nią piątkę.
********************************************************
WIEM, WIEM, WIEM DŁUGO NIC NIE DODAWAŁAM :C ALE ZA TO JEST MEEEGA DŁUUUGI ROZDZIAŁ <3 ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA <3
P.S. PRZYJMUJĘ GARTULACJĘ Z OKZAJI ZARĘCZYN HAHAHAHAA <3
MÓWIĘ SERIO :D
Zdjęcia: https://www.google.pl/
http://www.tumblr.com
http://stylowi.pl/


















































Wspaniały . Po prostu cię uwielbiam , a pomysł z udawaną ciążą genialny ;-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję , że niedługo odbędzie się ich ślub.
Czytało się go wspaniale , ale w momencie " i od ręki kupiłam pięknął sukienkę " wkradł się błąd powinno być piękną rzadko pokazuję gdzie była literówka , ale twój blog tak uwielbiam , że chciałam , aby był idealny ;-)
Tak bardzo mi miło kiedy komentujesz mojego bloga <3 aż chce się pisać dalej <3 błąd będzie zaraz poprawiony :)
Usuńja Ciebie bardziej uwielbiam, bo to właśnie dzięki takim osobom jak Ty powstają kolejne rozdziały <3
KOCHAM CIĘ <33333
P.S. Może już to mówiłam,ale nie zaszkodzi powiedzieć tego jeszcze raz: Audrey na Twojej ikonce jest prześliczna adjhsjdhga <3
aaaaaaaa Wspaniały rozdział! Z każdym nowym kocham Cię bardziej! <3
OdpowiedzUsuńAAAAAA JA CIEBIE KOCHAM BARDZIEEJ <33 DZIĘKUJĘ <3 BUUUZI :*
UsuńRozdział jak zwykle wspaniały !!!!!!!!!!!!!!! Czekam na więcej :D
OdpowiedzUsuńBUZIAKI :*
AWWWWWWW DZIĘKUJĘ <3333 JESZCZE BĘDZIE SIĘ DZIAŁO :D CMOOOOOOK :***
UsuńPiszę krótko bo ślubne przygotowania pochłaniają masę czasu ;)...
OdpowiedzUsuńRozdział fantastyczny i... długi już się nie mogę doczekać następnego
aaa i GRATULACJĘ Z OKAZJI ZARĘCZYN!!!!♥♥♥
G.
AWWW DZIĘKUĘ <33 MATKO TO JUŻ W SOBOTĘ AAAAA <3
UsuńJA POGRATULUJĘ TOBIE NA ŚLUBIE :D (CHYBA ŻE UCIEKNIEJSZ SPRZED OŁTARZA) :D :***
Ucieczki nie ma w scenariuszu hahahha
Usuńwszystko się może zdarzyć :D hahahaha <3
UsuńHahaha nie mogę :D Ten rozdział jest jakiś wyjątkowy. Wszystkie bardzo mi się podobają, ale ten szczególnie. Może przez tą 'ciążę' Magdy xD Pozdrawiam i zapraszam do mnie na noey rozdział http://trudny-wybor.blog.pl/
OdpowiedzUsuńi nowy blog o Lewym http://kocha-sie-za-wszystko-i-mimo-wszystko.blog.pl/ :)
hahaha dzięki <3 przeczytałam już prolog nowego bloga i jestem zachwycona <33 xoxo
UsuńDziękuję bardzo i z wielką przyjemnością zapraszam na pierwszy rozdział :)
Usuńhttp://kocha-sie-za-wszystko-i-mimo-wszystko.blog.pl/
Jesteś GENIUSZEM!!! Bardzo rzadko spotyka się kogoś, kto w tak fantastyczny sposób potrafi przekazać swoje myśli. Uwielbiam czytać Twojego bloga i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńPomysł z ciążą Magdy i Lewego jest wprost fantastyczny. Gdzie Ty znajdujesz takie świetne pomysły na rozwinięcie akcji? Podziwiam <3
PS.1.
Może mam jakieś urojenia, ale wydaje mi się, że Magda "wpadnie" z Robertem i ciąża jednak dalej będzie aktualna... Ale to tylko takie moje dziwne pomysły :D
PS.2.
Zapraszam na mojego bloga: http://my-infection-of-onedirection.blog.pl/
Wiem, że temat mojego opowiadania, a Twojego to dwie różne bajki, ale mimo wszystko zapraszam :)
Kocham!!!
Sonea
JEJKU KOCHAM CIĘ <33
Usuńpomysły na takie rozdziały biorę z głowy :D hahhhahahaa czasami sama siebie się boję lol :D
na razie zostawie temat dziecka :D
Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ WPADNĘ NA TWOJEGO BLOGA <3
WIELKIE BUZIAKI :* :*
P.S. KOCHAM CIĘ SONEA <3
Geniuszu ty mój! W końcu nadrobiłam bloga, i chce jeszcze no! Ta intryga Lewego i Magdy - leże i nie wstaje ze śmiechu! Świetne!
OdpowiedzUsuńSądzę, że Madzia wpadnie i będzie w ciąży na prawdę :)
A co do zaręczyn ... to prawda? No to gratulacje kochana! <3 <3 <3
Pozdrawiam :**
zapraszam na mojego nowego bloga :
http://brak-tchnienia.blogspot.com/
no i BvB :
http://gelb-schwarz-liebe.blogspot.com/
hahhaha cieszę się, że Ci się podoba i wileki szacun, że przeczytałaś wszystko :o myślałam, że mało kto będzie chciał czytać wszystkie rozdziały bo takie długie :/ :D a Ty chcesz jeszcze! Boże, tego się kompletnie nie spodziewałam <3
UsuńDziękuję za gratulacje <3 zaręczyny były na prawdę :D (sama nie wierzę hahaha)
już się nie mogę doczekać, żeby poczytać Twojego nowego bloga, bo piszesz świetnie i masz wspaniałe pomysły <3
Wiesz, że Cię kocham <33 buuuziaki :*
http://kropelka-szczescia.blogspot.com/ nowy blog zapraszaaam :33
Usuńdzięki :* wpadnę <3
UsuńMagdaleno czuję się zobowiązana do przypomnienia Ci o kolejnym ROZDZIALE.
OdpowiedzUsuńG.
G. uczysz się już na pamięć początku? :D
UsuńTAK!
UsuńI powiem ci że to twoje ,,JAK SIĘ CZUJESZ" już mi się znudziło
G.
o kurde, muszę się ruszyć lol :D
Usuńczekamy :D
OdpowiedzUsuńczuję presję :D hsahhahaahahhaha :D
UsuńAle zajebisty!!!! Jest to najlepszy blog jaki do tej pory przeczytałam ;))
OdpowiedzUsuńAWWWW KOCHAM CIĘ <333
UsuńNo zlituj się i dawaj następny ;-)
OdpowiedzUsuńMam prośbę wyłącz weryfikację obrazkową .
brawo ja, odpowiadam 3 miesiące po czasie, wybacz :* mam juz cały rozdział, jeszcze tylko zdjęcia i gify <3
UsuńMagdaleno!!!
OdpowiedzUsuńileż można czekać ???
jaki tu spokój....
G.
Nie używaj imienia Madgy swojej na daremno. :* you know you love me.
UsuńJeśli intersujesz sie sportem zciem prywatym sportowców i ogólnoświatowymi rozgrywkami zapraszam na mój blog. Zajżyj za zobaczysz czy ci sie spodoba.
OdpowiedzUsuńJeśli byłas zostaw komentarz to dla mnie ważne. A więc jeśli tylko masz ochote zapreasz.
http://my-sport-worldd.blogspot.com/
ok, ok dzięki zajrzę <3
UsuńCzy powstanie następny rozdział ?
OdpowiedzUsuńpowstanie ostatni rozdział. mam nadzieję, że uda mi się go dodać jak będzie jakieś wolne w szkole bo teraz nie mam czasu :* :*
Usuńdzięki za przypomnienia <3
Właśnie jest długi weekend także śmiało :P
OdpowiedzUsuńmoment <3
UsuńOszust!!!!
OdpowiedzUsuńdawać następny ;)
G.
siedze już 4 godziny nad tym. mam cały rozdział tylko zdjęcia mi zostały, co ty na to panoo G. ?
Usuńto czekamy <3
Usuńoto i on <3
Usuń